ON ZIMNY, ONA GORĄCA – SMAŻONE LODY W CHRUPIĄCEJ PANIERCE

wstep_smazone-lodyWyścigu szczurów ciąg dalszy. Jak się okazuje, dotarł on nawet do małych miejscowości, gdzie – wydawałoby się – życie płynie wolniej, a ludzie są wyluzowani. Nic bardziej mylnego! Otóż i tam rodzice (a nawet, o zgrozo, dziadkowie!) szaleją, wypychając pociechy z domu i angażując je w coraz to nowe zajęcia dodatkowe. Miałyśmy okazję się o tym przekonać podczas popołudniowej herbatki w górach, kiedy to ochy i achy nad swoim wnukiem (nazwijmy go: Karolek) artykułowała pewna starsza pani.

Karolek to generalnie fajny dzieciak. No, może trochę rozpieszczony i – mam wrażenie – znudzony do bólu swoim zbyt intensywnym życiem. I powiem Wam szczerze, że wcale mu się nie dziwię – gdybym ja swój wolny czas miała zaplanowany co do minuty, też bym chyba wszystkiego miała dosyć i co rusz strzelałabym focha, a nawet megafoszysko. Babcia Karolka ma jednak na ten temat zupełnie inne zdanie, w myśl zasady: czym skorupka za młodu… Biedny Karolek musi więc co dzień wykazywać się talentem matematycznym, muzycznym, plastycznym i Bóg wie jeszcze jakim. No a babcia pęka z dumy.

– I jak tam, Majeczko – babcia Karolka zaczyna przepytywanie dziewczęcia mego w kwestii talentu i rozwijania umiejętności – na jakie zajęcia chodzisz w tym roku?

– Do pierwszej klasy chodzę – odpowiada Majka z dumą. – Uczę się czytać, pisać, liczyć, mam angielski, wf i religię. I jeszcze komputery, takie prawdziwe.

– No tak, to w szkole, ale na jakie zajęcia dodatkowe chodzisz? – Babcia Karolka wbija swój wzrok w nieco zbitą z tropu Majkę.

– Na żadne nie chodzę, bo po szkole muszę lekcje odrabiać i jestem zmęczona – nie daje się dziewczę moje. – Mam za to swojego bloga, na którym gotuję razem z mamą i ciocią Martą.

– Aha – odpowiada niby spokojnie Karolkowa babcia, widzę jednak, że już się zbiera do wygłoszenia nam jakiegoś umoralniającego minikazania. – Karolek ma za to codziennie zajęcia dodatkowe. Zapisaliśmy go na francuski, bo angielski to teraz już zupełnie się nie opłaca. Do tego piłka nożna, bo wiadomo, ruch to podstawa, kółko matematyczne, kółko teatralne, no i do zespołu ludowego chyba go zapiszemy, bo lubi tańczyć i śpiewać. Taki z niego obrotny chłopak!

– To prawda, obrotny – stwierdza z uznaniem Majka. – To może do pracy by jeszcze poszedł?

Ups! To dziewczę moje ma jednak niewyparzony język. Mina Karolkowej babci bezcenna. 😉 Dobrze, że Karolka z nami nie było, bo pewnie w te pędy musiałby opowiadać o swMajka w oparachoich planach na przyszłość. I myślę, że w jego przypadku studia i doktorat to – według babci – oczywista oczywistość.

À propos jednak przyszłości i zawodu naszych milusińskich: Majka zwierzyła mi się kiedyś, że – tak jak jej przyjaciółka z przedszkola Ula – chciałaby zostać właścicielką kawiarni. A najlepiej kawiarnio-lodziarni. I powiem Wam szczerze, że ja akurat nie miałabym nic naprzeciwko, bo i ciastka, i lody po prostu uwielbiam! W ramach treningu postanowiłyśmy więc wypróbować podpatrzony kiedyś przepis na lody smażone w chrupiącej panierce z ciasteczek. To połączenie dosyć zaskakujące: on, czyli lód, jest zimny; ona – panierka – gorąca. Zatem do dzieła!

krok-1_smazone-lodyPotrzebne Wam będą:

  • dobrze zmrożone lody śmietankowe
  • ulubione ciasteczka (my wykorzystałyśmy słone krakersy i Oreo)
  • 2 jajka
  • olej
  • do dekoracji: starta skórka pomarańczy, wiórki kokosowe, płatki migdałów, ozdobne perełki, pisaki żelowe

Ciasteczka kruszymy na drobno. Mogą się tym zająć nasi milusińscy – najpierw niech kruszą je palcami, potem niech sobie pomogą drewnianą łychą, tłuczkiem czy co tam pod ręką macie. Ważne, żeby ciasteczka pokruszyć tak, żeby przypominały bułkę tartą do panierowania kotletów.

Jeśli chodzi o ciasteczka, to możecie wybrać te, które lubicie najbardziej. My zdecydowałyśmy się na słone krakersy i Oreo (te ostatnie bez białej masy). Jedną kulkę opanierowałyśmy w samych krakersach, drugą – w krakersach i Oreo.

Podczas gdy dziecię nasze kruszy ciasteczka, rozgrzejmy w rondlu olej – powinno być go sporo, bo lody muszą być smażone w głębokim oleju.
krok-2-i-3_smazone-lody

Panierka z krakersów i Oreo wygląda tak.
krok-4_smazone-lody

Gdy ciasteczka już pokruszone w drobny mak, zaczynamy panierowanie. Kulkę zmrożonych lodów obtaczamy w panierce, następnie w jajku i znów w panierce. Starajmy się robić to w miarę szybko – w przeciwnym razie lody zaczną się topić.
krok-5-i-6_smazone-lodykrok-7-i-8_smazone-lody

Gotowe kulki zanurzamy na kilka sekund w rozgrzanym oleju (najlepiej na łyżce z otworkami), wyciągamy i pałaszujemy od razu. Możemy je na szybko po swojemu ozdobić.
A oto i one!
krok-9_smazone-lody

Lodożercy, do łyżek!

 ON ZIMNY, ONA GORĄCA – SMAŻONE LODY W CHRUPIĄCEJ PANIERCE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *