JEŻE ATAKUJĄ

JezykiDziś cofniemy się trochę w czasie – do upalnych letnich dni, gdy żar leje się z nieba, powietrze pachnie słońcem, a my… niekoniecznie. 😉

Wracamy z gór. Uśmiechnięci, wypoczęci, z akumulatorami naładowanymi na kolejne miesiące. Ojciec prowadzi w skupieniu, popijając kawę, ja czytam kryminał i słucham muzy. Majka intensywnie dyskutuje z Babcią Grażynką – kobietą tak cierpliwą i pełną ciepła, że mucha nie siada.

– Zobacz, Maju – mówi Babcia, spoglądając przez szczelnie zamknięte okno samochodu. – Panowie jadą samochodem bez dachu. Takim to dobrze! Wiatr rozwiewa im włosy i nie potrzebują klimatyzacji.

– To nie są panowie – tajemniczo odpowiada Majka.

– A niby kto??? – Babcia jest tak zdziwiona, że zaczyna się podnosić z siedzenia.

– To są playboye, babciu!!!

Żeby tylko taki playboy nie zawrócił przypadkiem Majce w głowie, bo będziemy mieć z ojcem przegwizdane. 😉 Bo na playboyów trzeba naprawdę uważać! Są słodcy i czarujący, ale jak człowiek raz takiemu ulegnie, to umarł w butach. Śnią się po nocach, nawiedzają za dnia i nijak już od nich się uwolnić nie można.

Majka w oparachI tak samo jest z naszymi jeżami. Kto raz ich spróbuje, jest stracony dla świata! Skąd wziął się na nie pomysł? Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, takie jeże były hitem każdego kinderbalu. Wtedy jednak najczęściej robione były z masy krówkowej. A nam z Majką zamarzyły się jeże megaczekoladowe. Wyciągnęłam więc przepis na murzynka, pogłówkowałam trochę i voilà.

krok 1_jezykiPotrzebne Wam będą:

  • kostka masła
  • 5 łyżek gorzkiego kakao
  • 1-1,5 szklanki cukru brązowego (im więcej dacie, tym oczywiście jeże będą słodsze, w ich przypadku jednak cały szał polega właśnie na tej słodkości, więc tym razem cukru nie żałujcie)
  • szklanka śmietanki 30%
  • 3-4 łyżki mleka w proszku
  • ok. 200 g ryżu preparowanego (możecie kupić trochę więcej, bo gdy masa jest zbyt rzadka, ryżu trzeba dodać więcej)
  • do ozdoby: orzechy, wykałaczki (lub np. cienkie paluszki)

Do wielkiego gara wrzucamy masło, kakao i cukier, a następnie wlewamy śmietankę. Czynności te oczywiście możecie powierzyć milusińskim, bo to nic skomplikowanego. Zerkajcie tylko jednym okiem, czy kawałek masła nie ląduje przypadkiem w jakimś niedozwolonym miejscu, bo do ścierania później maślanych smug trzeba mieć cierpliwość, że ho, ho. Ja tego nienawidzę!

krok 2 i 3_jezyki

Gdy już nasze pociechy podelektują się wrzucaniem składników, wyrywamy im gar z ręki i dumnym krokiem kroczymy z nim w stronę kuchni. Po co? Ano wcale nie po to, żeby milusińskim zrobić na złość, tylko po to, żeby wszystkie składniki dokładnie rozpuścić na gazie (czy jaką tam kuchenkę macie). Gara oczywiście nie zostawiajcie bez nadzoru. Po pierwsze, dzieciaki są ciekawe, więc pewnie będą próbowały na niego łypnąć okiem, a to, jak wiadomo, niezbyt bezpieczne. Po drugie, jeśli nie będziecie gara pilnować, składniki Wam się zagotują i z jeży nici.

Do lekko przestudzonej masy dodajemy mleko w proszku i wszystko dokładnie mieszamy (żeby pozbyć się grudek), a następnie odstawiamy gar i czekamy, aż masa całkowicie wystygnie.

Do wystudzonej masy dodajemy ryż preparowany i wszystko dokładnie mieszamy. Tu pole do popisu mają milusińscy, choć przy końcówce, jak już ryżu w garze będzie naprawdę sporo, na pewno będą na Was patrzeć błagalnym wzrokiem. Nie dajcie się prosić i ruszcie łaskawie cztery litery, bo faktycznie – im więcej ryżu, tym trudniej się miesza.

Uwaga! Ryżu sypiemy naprawdę sporo – masa ma go tylko połączyć. Jeśli nasypiecie go zbyt mało, jeże zrobią się rozlazłe i nie do ulepienia.

krok 4 i 5_jezyki

Garnek wkładamy na 15 min do lodówki, żeby masa trochę zastygła.

Teraz zabieramy się do lepienia jeży. I to jest właśnie to, co tygryski lubią najbardziej (a przynajmniej mój tygrysek). Dzieciaki będą przy tym upaprane po uszy, ale co tam – jak szaleć, to szaleć. Najwyżej potem przy sprzątaniu będziecie z rozpaczy wyć do księżyca. 🙂 Dodatkową atrakcją jest moczenie od czasu do czasu rąk w letniej wodzie. Tak, tak, nie róbcie wielkich oczu, i na to szaleństwo musicie się zgodzić. Dzięki temu jeże lepi się łatwiej, bo masa nie przykleja się do palców.

krok 6 i 7_jezyki

Gotowe jeże (ozdobione orzechami, wykałaczkami lub paluszkami) układamy na talerzu i wkładamy jeszcze na 30 min do lodówki. Co bardziej zachłanni mogą jeża wsunąć do paszczy od razu, ale taki z lodówki smakuje zdecydowanie lepiej.

krok 8_jezyki

Jeże do ataku! Smacznego 🙂

O naszych sympatycznych jeżykach napisał wortal hobbydom.plCzekoladowe jeże.

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

 JEŻE ATAKUJĄ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *