DAKTYLOWE REGATY

daktylowe regaty_wstepW życiu każdej matki przychodzi taka chwila, że wszystkiego ma się po kokardę. Bo przemęczenie, bo przesilenie wiosenne, bo wstało się nie tą nogą, co trzeba. I mnie niestety dopadł ten stan, wszyscy więc od kilku dni schodzą mi z drogi i omijają szerokim łukiem. Dobrze wiedzą, co robią, bo w takich chwilach choleryk ze mnie straszny i zdenerwować się mogę nie na żarty. Wrrr! Zasada ta jednak nie dotyczy Majki, dla której nie istnieje coś takiego jak „wnerwiona matka”. Bo matka, jej zdaniem, to istota idealna, otoczona niemalże aureolą świętości, ma więc być uśmiechnięta i gotowa do pomocy zawsze, bez względu na wszystko.

– Chcę sok pomarańczowy, chcę, chcę, chcęęę!!! – wrzeszczy dziewczę moje, jakby ją ze skóry obdzierali. Czuję, że zaraz nie wytrzymam i huknę jak grzmot latem, bo co to znaczy „chcę”? Mówi się „poproszę”, przecież tyle razy ją uczyłam!

– A ty, dziecko drogie, na pewno dobrze się czujesz? – próbuję jednak być w miarę opanowana i błysnąć jakimś dowcipem. – Może sprawdź łaskawie, czy przypadkiem nie ma cię w drugim pokoju, co?

– Skoro jestem tu, to chyba znaczy, że nie ma mnie tam – odpowiada ze stoickim spokojem Majka. – Przecież to logiczne, mamo!

Logiczne, logiczne, bo niby nie można być w dwóch miejscach naraz. Ale jak tak człowiek rozsiądzie się wygodnie w fotelu, włączy relaksującą muzykę i mocno zamknie oczy, to ciałem może być tu, a duchem jednak tam. Na przykład nMajka w oparacha mazurskich jeziorach. Czujecie ten klimat?

Żeby łatwiej Wam było przenieść się duchem w te cudowne okolice, przygotowałyśmy dla Was daktylowe żaglówki. To świetna przekąska dla milusińskich, którą w dodatku mogą zrobić prawie całkiem samodzielnie i dosyć szybko.

krok 1_daktylowe regatyPotrzebne Wam będą:

  • ok. 8 dużych suszonych daktyli
  • pół opakowania serka owocowego
  • 2 owoce kiwi
  • wykałaczki
  • cienkie paluszki

krok 3_daktylowe regatyDaktyle przekrajamy na pół, kiwi obieramy ze skórki i kroimy w trochę grubsze plasterki. Do noża, rzecz jasna, raczej nie dopuszczamy dzieciorków, no chyba że są na tyle duże, że nie utną sobie palca. Jeśli będą się buntować, szybko zlećmy im kolejne zadanie: niech wyciągają z przekrojonych daktyli pestki, a potem każdą połówkę delikatnie rozciągają, tak żeby powstały zgrabne łódki. Na bank będziecie mieć chwilę spokoju. 😉

krok 2_daktylowe regatyDaktylowe łódki nadziewamy serkiem owocowym. Jak myślicie, komu przypadnie ta brudna robota? Oczywiście milusińskim. Co prawda jest ryzyko, że serek znajdzie się nie tylko w daktylu, ale też np. na firance, ścianie czy podłodze, ale trudno, takie są uroki gotowania z dziećmi. Chcieliście, to macie! 😉
krok 4 i 5_daktylowe regaty

Do nadzianych daktyli wbijamy żagiel (zrobiony z wykałaczki i plasterka kiwi). Z dwóch niewielkich kawałków paluszków robimy drewnianą ławeczkę (żeby podczas regat można było przysiąść).

krok 6_daktylowe regaty

Smacznego i wiatru w żagle!

 

 DAKTYLOWE REGATY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *